poniedziałek, 14 października 2013

podziękowania za pomoc...

Nie wiem jak Wam Wszystkim dziękować za pomoc dla Pani Ani a szczególnie dla jej dzieci !!!
w  czwartek dostarczyłam farby od Firmy Boginie przy maszynie ...
więc ta pomoc spływa i mam nadzieje że choć trochę ułatwi życie maluchom ,
wiem że jeszcze nowe paczki jadą np, od Pani Asi (:

najbardziej mnie cieszy że są na świecie ludzie którzy chcą pomagać, i dzielą sie tym co mają...

choć pomaganie nie jest proste...
przekonałyśmy się o tym z Magdą czyli Kinderki.eu ...

bo ochrona wizerunku, bo nie można napisać pewnych rzeczy bo  to uraża nawet potrzebujących
oni mają swoją dumę , a my czasem zapominamy o tym...
bo nie można wysyłać pieniędzy, choć tak wydaje się wielu najprościej ( kupią sobie co będą chcieli ) - niestety tym sposobem możemy ich odciąć od pomocy stałej z OPS-u czy innych miejsc..
nasza pomoc kiedyś minie... skończy się ...
a oni muszą żyć  i codziennie coś jeść ...


jeśli pomóc chce ktoś jeszcze to proszę o wysyłanie żywności i środków czystości ...

a ja już myślę o paczkach na święta... i nie tylko dla tej rodziny...
jeśli ktoś mi zaufał to będę zbierać rzeczy , ubrania,  i słodycze do paczek na święta , wiek dzieci  od roku do lat 7 lat...
 w sumie 3 rodziny i 9 dzieci...

więcej szczegółów pod koniec listopada...  (:

i choć mąż ma już mojej dobroczynności dość to ja już tak mam ... muszę bo się uduszę... ta potrzeba jest we mnie codziennie ...  walczyć o uśmiech dzieci ... (:



środa, 9 października 2013

jakie to zdolne dziecko...

które ?
no moje oczywiście...
to młodsze (:
wiadomo matki tak mają widzą w swojej dziecinie to co najpiękniejsze- a taka ładna, mądra i cudna ..
ale fakt faktem ze to drugie łapie szybciej...
wszystko ...(;
zachwycam się tym ze mówi ( mama, tata, baba, dziadzia, bam, pa- pa, Ana...) , bo pierwsze  nie gadało do 2 lat...
zachwycam sie ze rozpakowuje zmywarkę , chowa sama garnki do odpowiedniej szafki i podaje sztućce, talerze itd...
zachwycam sie ze zamyka szafki w kuchni nogą - te dolne , no bo nauczyła sie od nas... komiczny widok...
itd...

wiem ze porównania dzieci sa złe ale matka odkrywa wiele bo przy pierwszym nie doswiadczyła tak wielu rzeczy (:

co do Starszej to jest typ oporny, tzn, nie lubi jak jej "gadamy' i pokazujemy , złości sie jak sie chce ją poprawić , krzyczy jak coś jej nie wychodzi za pierwszym razem... czasem kończy sie to awanturą bo człowiekowi nerwy poszczają jak stara sie pokazać jak coś powinno być zrobione a to Duże i Uparte ucieka i nie słucha... ale tylko nam sie tak wydaje bo w 99% okazuje sie ze słuchało i za 2 dni robi to tak jak mówił Rodzic Wszechwiedzący,...

co do Starszej i zachwytu nad jej inteligencją w czasach niemowlęctwa już minął bezkrytycyzm...
i miód...
jest dzieckiem przeciętnym co nie dla każdego rodzica jest dopuszczane do mózgu ...
większość z nas żyje w przekonaniu że ma geniusza w domu i usilnie stara sie go wyeksponować...
my talentu jeszcze nie odkryliśmy choć to moze dopiero przed nami (:
na tą chwile trochę niedosłuch nam  przeszkadza w kilku dziedzinach i jej opór...
ale daje jej prawo do bycia przeciętniakiem ...
choć na tańce i matematykę chodzi ale bo chce bo koleżanka też chodzi ... (:

jutro - lekarz
a w piątek Go To HEL - nawdychać jodu sie jedziemy (:













poniedziałek, 7 października 2013

plac zabaw - warszawska praga...

Warszawa -Praga
Grochów
tuz obok Grochowskiej...
no okolica która większości się kojarzy się z niebezpieczną zaniedbaną okolicą
gdzie łatwo stracić komórkę lub zasyć kolor fioletowy pod okiem...
i mają trochę racji
mieszkałam w tej okolicy w czasach studenckich
i faktycznie melina na melinie, radio znika z auta, i kołpaki , a za chwile ktoś mi chce je odsprzedać...(:

uroki

ale właśnie tam powstał cudny plac zabaw i park
ogrodzone, czyste, z ławkami, fontanną, boiskiem, altanką  i placem zabaw dla małych i osobnym dla dużych i wielka pajęczyną...
bajka...

polecam bo my tam będziemy wracać,,,








fortece w formie zamków
a może karuzela na pedały 
głuchy telefon
a może kółko dla chomika
trampolina?
co wybieracie...
do zobaczenia Dziubale na antybiotyku ... 

niedziela, 6 października 2013

starocie- czyli targ staroci na KOLE

starocie, rupiecie, antyki ?
można zaleście wszystko od wygrzebanych  ze śmietnika rzeczy po antyki i cacka dla kolekcjonerów...

pamiętam to miejsce jak byłam mała i nie wiele rozumiałam po co komu stare rzeczy jak można iść do sklepu i kupić nowe (:

ale zostałam wychowana w szacunku i lubości do takich skarbów i chętnie bym buszował  na takich targach ale są dwa ale...

jedno że się na tym nie znam , więc można wcisnąć mi każdy kit o prawdziwości podróby
drugie to ceny ... za byle pierdółkę 40zl za fotel od 1000  wzwyż...
jest Jeszce trzecie mój małżon nie podziela tej miłości ): wiec prosi bym nie znosiła śmieci (:

więc zostało  robienie zdjęć i oglądanie ...














lubię też ten klimat, idziesz wśród straganów tu  gra muzyka z gramofonów... 
a kilka kroków dalej już pan na mandolinie czy innym cudzie , niektórzy siedzą i czytają inni grają w szachy, tu i ówdzie małe pijaństwo (:
ma to swój urok Warszawki z przed lat... ale jak to słychać od starych wyjadaczy to już ie te czasy... czasy kiedy nie było można się przecisnąć między stoiskami bo i tych co sprzedają i tych co kupują były tłumy..
czasy kiedy nie było tyle podrobionych staroci .. i kiedy było takich miejsc wiele ...

cóż te czasy nie wrócą ale mam nadzieję że to miejsce nie zginie ...


czwartek, 3 października 2013

ja to lubię...

ja to lubię ...
spokojny oddech tuz koło ucha,
małe rączki na moim policzku ,
to ciepło ciałka tuż obok mojego
i nawet noga między żebrami mi nie przeszkadza...(:

wygoda bo jak Dziubątko budzi się kilka razy w nocy to mam je pod ręka nie muszę biegać by podać smoczek czy poprawić poduszkę... lenistwo ? można tak nazwać... proszę bardzo..

dla mnie jest to jedyny czas te pierwsze 1,5 roku kiedy dziecko jest czystą słodyczą i ta nieuchwytna chwila jest dla  mnie ważna... lubię patrzeć jak śpi i jak uśmiecha się tuż po przebudzeniu twarzą w twarz... (:

samodzielność, i osobne łóżko... spokojnie jeszcze zdążymy..
zasypia u siebie w łóżku - bo matka ma wtedy chwilę dla siebie, nie protestuje...
jak dyżur ma tato to śpi całą noc w swoim łóżeczku - on lata do niej co chwile ale to jego wybór

tak tata jest przeciwny ale ponieważ to ja mam 5 nocy w tygodniu tą przyjemność na głowie a on śpi w osobnym pokoju bo musi sie wyspać do pracy to są moje reguły i już...

czy małżeństwo na tym cierpi ? nie bo mamy komfort dodatkowej sypialni (;
może czasem jest różnica zdań na ten temat ale ustaliliśmy jak Gwiazda zacnie spać w nocy czyli max 1 pobudka to będzie spać u siebie  a możne nawet wyprowadzimy ją do Andzi pokoju...
cierpliwości...
na wszystko jest czas...




środa, 2 października 2013

odwołane...- dyskwalifikacja

Powiem tyle - Przepraszam !! z powodu różnicy zdań z 

firmą Nessi - Odzież Sportowa- nagród nie będzie, całą winę

 biorę na siebie !!! 

i dziękuje wszystkim którzy przysłali zdjęcia.


obiecuje że następny konkurs będzie udany bo nagrody mam

 w ręku a nie muszę ich wyrywać ): - matka z podniesionym

 ciśnieniem i wstydem na twarzy


 dyskwalifikacja 

wtorek, 1 października 2013

o niegrzecznym 4 latku będzie to mowa....

Sprawa była pilna...
Rodzice krzyczeli pomocy!!!
psycholog ale nie byle jaki potrzebny od za raz...
dla rodziców, bo zachowanie dziecka jest zawsze wypadkową rodzicowych zachowań...

Dziecko chwiejne emocjonalnie od euforii w 3 s przechodziło do histerii
spokojne i miłe wyjście na plac zabaw kończyło się atakiem krzyku i złości

dziecko zaczęło mówić rzecz które nie były prawdą, - kłamać , oszukiwać ?

dziecko zamieniało sie w dzidzię , chciało ssać z butelki, być noszone i niańczone jak niemowlę... zabawa nie kończyła sie nawet na prośbę rodziców że juz wystarczy juz nie czas na to...

dziecko piszczało, jęczało zamiast mówić..

dziecko nie słyszało próśb , nawoływań, ponagleń a dalej gróźb nerwowych rodziców ...

dziecko ucieka , biega choć rodzice mówią ze nie wolno, jest niebezpiecznie...
dziecko w prawo - rodzice w lewo i koniec... ja chcę i już ...


system motywacyjny często nie działał , system kar - czyli odebranie bajki czy słodyczy kończył sie histeria na 30 min.

rodzice mają dość, warczą, krzyczą, płaczą w poduszkę, są zmęczeni własnym dzieckiem...


byli blisko pójścia do psychologa po psychotropy (:

ale wzięli książkę do rękę ( takich rzeczy nie mówią na studiach z psychologii )
i przeczytali że to normalne - wszystko jest właściwe dla wieku  i tylko konsekwencja i psychotropy(; pomogą przeżyć ten okres i ze bywa gorzej u innych tym razem... (:

tylko myslenie pozytywne nas uratuje...

ale jak to wiele zmienia...
teraz rodzice patrzą ze spokojem że dziecko ma prawo do chwiejności emocjonalnej ...
i ze  jest uf normalne...

trzymajcie sie rodzice dzieci w trudnych okresach rozwojowych które z wiekiem są coraz bardziej skapitalizowane i cięższe do wytrzymania...

poniedziałek, 30 września 2013

(: - konkurs... ostatnia prosta !!!

ostatnie godziny konkursu !!!
czekam jeszcze na zdjęcia !!!!
na pewno macie jakieś sportowe foty w zbiorach ....

matka dziś idzie spać bo choróbsko mnie dopadło... !!!




niedziela, 29 września 2013

Maraton nie Warszawski (:

na Zachodzie bez zmian...

weekend dla wielu czas odpoczynku, relaksu...

matka też miała mieć swój czas odpoczynku tzn małżon przejmował dyżur nocny a matka szła spać do osobnego pokoju...  hura ...
pierwsza noc - 2,30  słyszę płacz Gwiazdy , tata biega po domu, więc nie ruszam się z nadzieją że ogarnie sytuację... ale płacz się nasila... wysyłam esemesa - smoki zapasowe w szufladzie (: - cisza ... ufff

druga noc
3,30 - kaszel - Andzia ma atak...
4- krzyk - zwymiotowała z powodu kaszlu- matka biegnie bo
młoda się budzi ...

tak to był czas odpoczynku...
bo od poniedziałku wizyty u lekarzy , alergolog i pediatra... czyli wszystko po staremu...
ale byliśmy też kibicować na Maratonie Warszawskim, biegło sporo znajomych...
jesteście niesamowici bo trasa 42km to nie pikuś...
rozmawiałam z panem po 50-ce - który przebiegł maraton, - miał kryzys po połowie ale dobiegł ...
super...









piątek, 27 września 2013

o klubach malucha

ponad 3 lata temu wpadliśmy na pomysł połączenia siedzenia z Dzieckiem ( Andzia miało 1,5 roku) i Pracy...
przeleliśmy kub malucha na warszawskiej Białołęce...

ja jestem psychologiem z wykształcenia i pedagogiem , z wieloletnim stażem z dziećmi to było naturalne miejsce...

przejęliśmy klubik w opłakanym stanie i z kiepską jak się okazało reputacją... zajęło nam ponad rok by odbudować zaufanie i renomę w okolic... zbudowanie kadry też nie było proste , fajne dziewczyny , kreatywne i z sercem do maluchów to skarb .
Bo trzeba podkreślić praca w Żłobku jest trudniejsza od przedszkola , szczególnie w grupie mieszanej wieko... trzeba dostosować sie do rytmu każdego dziecka( taka byłą u nas zasada) , jego pór snu, jedzenia...
sama pracowałam po 10h na początku... na własnych rękach nosząc dzieciaki w czasie adaptacji.. ciężko było, ale sie opłaciło...

weszła ustawa żłobkowa , podobno by łatwiej było tworzyć nowe miejsca i by była kontrola nad nimi...
łatwiej nie jest...
a takie miejsca jak nasze muszą zniknąć ...
nie spełniają rygorystycznych wymogów... 100m lokalu to nie wszystko ...

szkoda bo mieliśmy złote dziewczyny... kreatywne ...
serdeczne ... planowaliśmy remont i rozbudowę...
ale a to schody nie takie a to dach nie taki...
no niestety zamknęliśmy , płakaliśmy my i nasze pracownice i wielu rodziców mówiło ze  szkoda ...

łatwiej ... ech  kto wymyśla te bezduszne ustawy ?
rozumiem ze po aferach w takich miejscach jest strach kto to prowadzi i jak... ale są też miejsca mniejsze ale domowe i sympatyczne... chyba jak nasze...

nauczyłam sie tam wiele rzeczy, pracy z rodzicami, dzieciakami mieszanymi wiekowo, z kadrą która różna bywała...
będe to miło wspominac
https://www.facebook.com/pages/Klubik-Malucha-Bajkowy-%C5%9Awiat/154750191223507?ref=hl

ale moja Andzia musiała iść do innego własnego miejsca nie zaadaptowała się do pracy z mamą..., Gosik by się nadawała... ale miała okazje być tam rzadko z racji chorobowej...  tak to bywa...

a tu kilka zdjęć z wieczornego kokoszenia sie (:








środa, 25 września 2013

jeszcze będzie przepięknie...

"jeszcze  będzie przepięknie 
Jeszcze będzie normalnie "

to hymn ostatnich dni...

nie było nas bo my mamy pod wiatr..
ale wychodzimy powoli na prostą...

Młoda dostała zapalenia w jamie ustnej co oznacza rany na w buzi i na języku, wiec jazda... nie mogła jeść, pić nawet smoczek był ał ał...
do tego ząbkowanie z katarem i kaszlem... wiec nocy brak...

starsza kaszel alergiczny , po nocach sie dusi..
ma jakieś jazdy histeryczne , zazdrościowe..
staram się znaleźć choć godzinę by być z nią tylko z nią...

do tego małżonowi po narkozie uruchomili mega ból głowy tak że prochy nie działają, ręce mu się trzęsą a w niedziele nie był w stanie wstać z łóżka...
chodzi teraz od lekarza do lekarza i szuka mądrego (:


ale jest już coraz lepiej... z każdym, choć jeszcze nie idealnie...

dla kontrastu parę uśmiechniętych fotek, bo bywa cudnie...






środa, 18 września 2013

dzieci - NIE

jest taki etap, ze ma sie dośc
po kolejnej nie przespanej nocy, kiedy dziecko krzyczy nawet po lakach
kiedy nie wiesz czy spa czy płakac bo i tak za 20 minut pobudka
kiedy starsze domaga sie uwagi i wyłączności a ty masz uwieszone coś na rękach
kiedy starsze cofa sie rozwojowo, przestaje mówi jęczy, i ciągnie cie za spodnie
a ty masz dośc jeczenie dzien i noc i warczysz, fukniesz, krzykniesz i przepraszasz bo to nie jego wina
tak to jest ten etap
że mąż zaczyna myśle ze praca to odpoczynek i przestaje sie dziwi przemocy wobec dzieci...
trzecie ? Nigdy
nie ja
ja nie ogarniam, jestem chaotyczna . nie zorganizowana, bezsilna, zniechęcona...

moja 4latka ostatnio mówi
-mamo chce mie juz dzieci
na to matka zdecydowana juz wariatka
-"nie masz nic lepszego do roboty w życiu ?"

ech ...

wtorek, 17 września 2013

Utknięta...

wiadomo pogoda blee...
nawet sie nie chce..

trochę chce ale i tak młoda stale  zawirusowana więc nie chce ryzykować nasilenia, wiec siedzimy w domu...

do tego mój komp poszedł do serwisu , wiec mniej mnie ...

Andzior wrócił do przedszkola , ciekawe ile da rade bo nie każdy rodzic zatrzymuje dziecko przy pierwszych objawach , czekają na gorączkę ... a to oznacza że A coś złapie...

ja osobiście mam parcie na ogarnięcie lightrooma ... ale to jak mi sprzęt uzdrowią... trzeba sie szkolić (:


nie lubie dzieci chodzących w samych rajstopach... wiem wygodne ale wyglądają okropnie... 
to tak przy okazji zdjęcia w rajstopach... (:

poniedziałek, 16 września 2013

pozytywnie zakręceni ...

Choć za oknem coraz częściej szaro i zimno to dla Nich zaświeciło słonko !!1
Warszawa 10 rano - kolorowo - Color_Fun 5km-  bieg
Spóźniłam się bo u mnie w domu jednak wirusowo więc ciężo matce sie wyrwać... dopadłam ich juz na błoniach , już kolorowych i biegłam dalej by byc przed nimi na mecie... (:
udało sie pęcherze są bo złe buty Matka założyła - nie Puma - (:- to ma ...

Ostatnie metry przed stadionem, zmęczeni, kolorowi ale uśmiechnięci, w podskokach, zakreceni pozytywnie, starzy i młodzi, dzoeci i dorośli, co chudzi i ci xl , całe rodziny i single, pana młoda, baletnice, aniołowie, i służba zdrowia po pracy... JESEście super, naładowałam sie waszą energią na parę dni..


parę kadrów...
bez retuszu (:










 zdjec jest ponad 900
postaram się dodać link do galerii za chwilę (:


jest

 https://plus.google.com/photos/117451418877918154838/albums/5924153882713760177?authkey=CJuU6vOA99mn7AE

mam nadzieje ze działa !!!!!!!!!!!


i zapraszam na konkurs !!!!!!!!!!!