poniedziałek, 13 kwietnia 2015

walka o jutro...

Bo czasem są upadki i wzloty...
Nasza rodzina ma niestety ten pierwszy ...
do przezwyciężenia, do ułożenia by za chwilę , pół roku , rok było lepiej ... choć czasem ma sie ochotę to wszystko pierdziu... i w świat...
ale są One ... dwa moje Serducha Kochane...

ile razy zarzekałam się że ja nie ... że ze mną tak nie będzie... że ja po prostu spakuje walizki... ale nic nie jest takie proste ...

jest kobieta  i jest mężczyzna ... po tzw. latach miodem i mlekiem płynących nastaje czas zawieruchy i huraganu ... jest też On - alkohol.. najpierw we dwoje , jak dzieci śpią, lampka wina , jakiś film ... zwyczajnie... później Ona idzie wcześniej spać  bo ktoś musi do dzieci wstawać w nocy,  On zostaje ... a kiedy w nocy okazuje się że dziecko chore i woła Ona o pomoc , bo leki ,  bo podłoga zarzygana - On nieobecny ... bredzi ... jakby nie mógł się  obudzić.. i nagłe pytanie piłeś ? -  nie...tylko drinka ...
ale to się powtarza ... miesiącami ..  już nie możesz liczyć  na to że masz pomoc obok ...  bo nie wiesz czy jak zostawisz Go samego , trzeźwego to czy taki stan zastaniesz w nocy...  jest pierwsza próba - Albo On alkohol albo My rodzina ? - odstawia ... na miesiąc, dwa ... ale jak żyć pyta , jak z kolegami iśc na piwo nie pijąc, jak na delegacji iśc na proszoną kolacje kiedy wszyscy piją , jak usiąść do świątecznego stołu i nie napić sie z teściem...  i znów powrót , najpierw powoli ... a później jak zwykle...
jest kolejna próba bo leki i nie wolno... i znów miesiąc , dwa spokoju ale spotyka takiego co to pije i bierze i nic ... wiec znów płynie po nocy ...
znów ciężkie słowa  wiszą w powietrzu...
i tu powinna Ona odejść... zatrzasnąć drzwi ... bo po co dzieci mają w tym wyrastać...
a świat i tak nie uwierzy w to co za ścianą...
On wykształcony,  z dobrego domu, dusza towarzystwa ,  dbający o rodzinę , lubiany i kulturalny... On ma problem ? Nie... to Ona się czepia ... pewnie wariatka ...
jak czytałam taką historie to zawsze moim komentarzem było ... Kobieto idź... poradzisz sobie ... nie warto marnować życia na alkoholika ...

w zaciszu domów są różne troski ... problemy rodzinne ... małe i duże ... już mało kto wie co u sąsiada za ścianą ...

nikt nie powie co robić...

jako Matka Wariatka nie wiem gdzie skończę tę podróż... nie wszystko jest proste gdy na pokładzie statku sa też dzieci...
bo dla niech budujemy bezpieczny , przewidywalny dom...
a w czasie sztormu ?
targane wiatrem między miłością do rodziców a krzykiem ...  kto tu dobry i o co chodzi, tego nawet my dorośli nie wiemy... boje się  że ma to ogromny wpływ na ich stan emocjonalny.. że to nie skończy się jak w bajce
i ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE

KONIEC ....


2 komentarze:

Wojciech Golebiewski pisze...

Keep smile; tylko /nad/-uśmiechem, /nad/-wesołością, /nad/-łagodnością; żadnych uwag czy scysji. Mąż jest inteligentny, na pewno się zreflektuje. Będzie dobrze!

Laurusiowy zawrot glowy pisze...

Przytałam i mocno ściskam,najlepiej daje się rady jeśli nie jest się w takiej sytułacji,więc nie napisze Spakuj się! Spakuj dzieci ! i żyj swoim życiem, nie napisze nic mądrego bo nie jestem w tym temacie obyta,więc moje rady osoby z zewnątrz mało pomocne...to trzeba przezyc zeby móc coś podpowiedzieć coś doradzić. Jedynę co mogę powiedzięc że trzymam kciuki zeby wszystko poszło ku lepszemu,i On-zmądrzał a tobie zyczę wytrwałości i dużo uśmiechu bo po burzy zawsze wychodzi słońce!