wtorek, 22 lipca 2014

zmainy

o jaka ona już duża
o jak dużo mówi
o już bez pieluszki
o znów wyrosła z ubranek
....
ot cała Gwazda



teraz nadeszła ta noc
nieoczekiwanie
bez zapowiedzi
Gwiazda została przeniesiona do pokoju dziecinnego- Andziowego
i stał sie cud
przespała noc
... bo był to cud niekończącej sie opowieści nie tylko jednego razu (:
choć matczyne serce budziło sie na kazde szczekanie psa i pianie koguta
tak nawiasem mówiac one zaczynają od 4 piać ... masakra

a w niedziele ruszamy na Bagnisko
3 tygodnie (:
a wam jak mijają wakacje ?

wtorek, 15 lipca 2014

poprostutak

(:
jesteśmy
zwalczyliśmy ostatnie robale
Gwiazda zaczyna spać lepiej
wróciłam do sypialni
skończyłam fajny kurs fotografii
poznałam fajnych ludzi
miałam pierwszą noc we własnym domu bez dzieci
wszystko rozkwita , rozkwitają tez pomysły na nowe drogi życiowe
przed nami wyjazd
3 tygodnie na bagnisku
czeka nas szpital - wycinamy migdała

pozdrawiam was ciepło z kubkiem kawy w ręku ..





poniedziałek, 7 lipca 2014

nie lubię urodzin...

Wczoraj był dzień moich urodzin...
dałam mojej Mamie kwiatki i podziękowałam że mnie urodziła , bo mogła "wyskrobać" ... byłam wpadkowa...
lipcowa data
dlaczego nie lubię urodzin ...
bo ma być to szczęśliwy dzień
a ja od zawsze pamiętam ze nie był za szczęśliwy..
w lipcu wszyscy wyjeżdżają ... wakacje... wiec nikt nigdy nie przychodził na tort do mnie... a możne to rodzice sie mało starali...
później rodzice byli w separacji ... to nawet Matka zapominała o tej dacie...
i dlatego z dzieciństwa mi zostało
strach, rozczarowanie , oczekiwanie...
nie lubię na siłę sie uśmiechać... że niby tak cudnie...
teraz po 30 stce to juz mam strach w oczach bo każdy kolejny rok a ja utleniałam życiowo ..
mówią że jestem za ambitna , ze za dużo bym chciała , ze nie umiem sie cieszyć tym co mam  ...
PRAWDA
zawsze mam jakieś ale ... coś chce poprawiać, udowadniać... komu?
swojemu dziecku w środku, mężowi, teściowi, Pani w Kiosku ..
po co ?
nie wiem ...
tak mam ...
nie lubie urodzin ale są .. raz do roku...
możne kiedyś mi będą obojętne...

koleżanka urodziła dziecko w TEJ DACIE
wiec dmuchałyśmy świeczki razem... a miało nie być tortu w tym roku...
ale był i nawet smaczny (:


wtorek, 1 lipca 2014

1 Lipca Rocznica ale czy miła ?

Na Kursie Fotografii jedna z kursantek powiedziała ze chce zajmować sie fotografią ślubną bo to jeden z najpiękniejszych dni w życiu... a ja myślałam że wybuchnę śmiechem...
wyświetlił mi sie przed oczami film z mojego ślubu...
hm ... najpiękniejszym bym go nie nazwala...




To miał być ślub jak  z bajki prawie 10 lat na niego czekałam...  wszystko było planowane ponad rok... od koloru zaproszeń ( już wtedy przyszły złe ) do miejsca, oprawy... itd
miejsce niestety wybraliśmy pod względem tego co będzie tańsze ... wiec nie był to " mój klimat starego dworku , czy retro karczmy " tylko sala balowa ze złoceniami ... ale to nie ważne... miła byc w plenerze , w stylu amerykańskim , czerwony dywan, nad wodą ... takie klimaty ... do 30.czerwca upał - 1 lipca deszcz ...
do ostatniej chwili myślałam że może sie zlituje ta aura nad nami ...  ale juz przed ceremonią stałam w oknie i ryczałam, ... wiec ślub był w sali ... bleee

goście sie spóźni , czekaliśmy ...
buty okazały sie do bani , wiec włożyłam zapas który spowodował ze suknia była za długa , wiec sie potknęłam na wejściu...
ale to drobnostki
może sie rozkręci byle do wesela...
pominę fakt że na przysiedzę sie pomyliłam...

wesele...
dj-ka jedyne co umiała to świecić swoją zgrabną D... i zmieniać stroje a nie prowadzić wesele... muzyka do bani, nagłośnienie też, układ sali ( okrągłe stoły ) też nie sprzyjały integracji...
do tego świadkowa mi popłynęła przed 12sta , zrobiła sobie imprezę konkurencyjną-  co spowodowało ze czułam się sama ... w pewnym momencie miałam wrażenie ze jak wyjdę i nie wrócę to nikt tego nie zauważy ...
nie piłam , nie zjadłam , nie rozmawiałam ...
to nie było moje wesele ... Nasze na pewno nie...
nie tak to miało być...

a na śniadaniu "goście " nie moi , bo teścia przywitali nie nas tylko Jego - witamy sponsora imprezy ... no bez komentarza ...

wiec jeśli myślisz droga Dziewczyno ze ślub to najpiękniejszy dzień to możesz się czasem zdziwić...

są plusy tego dnia..
żeby nie było...
moja rodzina , która od lat była skłócona na tym weselu sie pojednała ... i dzięki temu mam teraz dużo fajniejszy kontakt ... można rzez że ją odzyskałam...

i zyskałam fajnego znajomego , który zaraził mnie swoją pasją - czyli naszego fotografa ślubnego ... (:

straciłam paru znajomych bo okazałam sie nie na tyle ważna by pojawić się na ślubie choć zaproszenia wysyłane były pół roku wcześniej...

zyskałam też męża , bo choć byliśmy już razem i mieliśmy 2 letnie dziecko to od tego momentu staliśmy sie związani pewną obietnicą... której dotrzymujemy do dziś  ... i podobno uważani jesteśmy za zgodne i szczęśliwe małżeństwo...

Gdybym mogła wybrać jeszcze raz wybrałabym znowu Ciebie ... Mężu Kochany...







wtorek, 24 czerwca 2014

Piątek 13-stengo siedmiodniowy

zaczęło się po cichu ... gwiazda walczy ła z niewidzialna dla lekarzy chorobą.. gorączki , bóle brzucha ... wreszcie kolejny lekarz zlitował sie i zrobił badania .. pech chciał ze wyniki były w piątek 13 stego , dzień przed planowanym wyjazdem na długi weekend ... i okazało  sie że nie jest dobrze bo mamy Escherichia coli. wiec na cito badania krwi i usg nerek ... ale na cito w państwówce to nie ma i jak sie okazało po obdzwonieniu Lux Medów, Damainów i innych podobnych prywatnych przybytków ze tez nie tak łatwo zrobić badania..
usg na sobotę , dzień wyjazdu 
wiec zapakowani jedziemy na badanie usg od tego zależny czy jedziemy czy nie ...
Matka bierze dziecko na ręce i pierwszy krok i leci ... na środek jedni ... żeby dzieckiem nie huknąć o asfalt to cały upadek idzie na lewą rękę która strzela w łokciu , wiec Matka leży i wyje na środku ulicy , wyje dziecko ze strachu  ... ojciec w szoku , zabiera Gwiazdę na badanie , ja zostaje... 
pozytywny a nawet komediowy akcent ... podchodzi Pan w tym całym zamieszaniu , schyla sie do mnie wyjącej z bólu ... - piła Pani? - odpowiadam przez zęby - Nie. (  choć możne to tak wyglądać bo mam kolor czerwono zielony na twarzy z bólu)  Pan na To - a ja tak , jestem po kielichu...
został ze mną niestety , dla mojego dobra ... a jak mówiłam ze sobie poradzę to on stwierdził ze udaje pewnie miałam ochotę tą druga ręką go strzelić...
przyszedł Drugi , bardziej ogarnięty , kupił lód w sklepie , doradził gdzie jechać na ortopedie  
miło ze sa ludzie którzy chcą pomóc ... 
wraca mąż , nerki czyste ..
Matka ląduje w szpitalu na Ortopedii... ale po serii zdjęć dostaje tylko temblak ..  uff choć boli jak diabli i ruszyć sie nie da .. 
a wiec jedziemy ... 
wyjechaliśmy na trasę ... 5minut później samochód po prostu się wyłączył, pas awaryjny ... i poszukiwanie serwisu ... 
możne jednak wrócić do domu ? 
w serwisie pozwolili jechać... wypali się... jakiś filtr cząsteczek  ...
ale jazda samochodem gasnącym nam jeszcze 5 razy na autostradzie jest mało śmieszna , z dziećmi marudzącymi i Matka jęcząca bo odwracanie sie do Dziubątek to katorga...
dojechaliśmy o 22 ...
i tu kolejna niespodzianka Gwiazda ma gorączkę ... 40 stopni .. na antybiotyku !!!
Fuck ... 
i tak przez 3 dni... 3 dnia lądujemy w szpitalu w Pucku... 
3 dni i do domu .. i następnego dnia pada ..
wiec morze zobaczyłam dopiero  w czwartek wieczorem ..
ciężko to nazwać udanym wyjazdem...
zapomniałam karty do aparatu wiec fotek tez brak ... 

oby było lepiej ... kiedyś...



czwartek, 12 czerwca 2014

intimissimi - ale mnie wku... o!

jestem zaniedbana jeśli chodzi o garderobę intymna
bo po urodzeniu dzieci już nie wchodzę w Mki i eSki jak kiedyś a tylko taki rozmiar wygąda dobrze jeśli chodzi o koronki i sznurki i inne "fiubzdziu"... na szanownej D ...
ale postanowiłam w końcu zaiwestować w fajny biustonosz ... bo latem wiecej człowiek odkrywa wiec choć to niech wygląda dobrze (:
reklama dźwigną handlu wiec poszłam za nią do intimissimi ..
przymierzyłam nowe cudo z kolekcji , Panie przemiłe nawet Dwie mnie oglądały, dobierały, doradzały ... wyszłam z 2 sztukami tego samego modelu biustonosza Push-up Bra , różniącej sie tylko kolorystyką ...

i co tuz po powrocie pokazuje mój nowty nabytek a tu okazuje sie ze ten drug nie mierzony ( no bo po co ten sam rozmiar i model ) jest  zły -odstaje ... Fuck ... 
drugi mierzony i za akceptowany przez doradczynie-sprzedawczynie został wypróbowany przez 2 godziny gdzie okazało sie że nie spełnia swojej powinności bo moze pusch-up jest ale przy schyleniu sie do dziecka jest tez wypad z gniazda i jazda...
FuCK !!!
 wracam i składam reklamacje a tu bum ... nie tak prosto
ten noszony to przegrana sprawa , nie ważne ze nie spełnia funkcji nikt nie bierze odpowiedzilności za złe doradztwo !!! mogę wymienic tylko ten nie noszony ale przy kierownicze ze 4 dni...
byłam zła jak osa bo kupiłam cos co nie spełnia swojego zadania ... co innego jak ide do sieciówki i kupuje sama , albo  supermarkecie  z kosza wygrzebie to mogę do siebie mieć pretensje ale jak Idę do sklepu "specjalistycznego" bieliźnianego i mi ktos dobiera i doradza bo to jego praca , a później okazuje się ze kupiłam dziadostwo nie lepsze niż z bazaru to krew zalewa...

tak wiec mam co chciałam lepsze dziadostwo ... z metka (:



poniedziałek, 9 czerwca 2014

szybki lot... Kopenhaga/ Malmo

Udało nam sie...
rodzicom wyjechać na 2 dni...
szybki lot
szybki reset...
ale nigdy nie zostawiałam Dziubali na 2 noce...
wiec juz w sobotę ryczałam na paradzie w Kopenchadze bo szły dzieci ...
tesknilam ... buuu

polityke pr- rodzinną mają dobra bo minimum 2 ka i to maluchów ... (:
podwójne wózki to norma...

Ważne dla tych co to chcę lecieć ... do Malmo tańsze loty ...ale kraj drozższy (Szwecja)
 przejazd do Kopenhagi z polskim kierowcą 140sek za osobę w jedną stronę..
W Szwecji brak alkoholu , są wydzielone specjalne sklepy czynne krótko i nie w swieta...i drogie...
w Dani już normalnie Netto/Lidl  tam warto kupić jedzenie bo w barach za zwykłą kanapke min 10-20 9 a liczymy na polskie razy 2)-  a jedna to mało ); a i pamietajcie butelki plastikowe i puszki są zwrotne do maszyn w sklepach dostajecie za to kupon na zakupy ... przynajmniej nikt nie rzuca ich na ulice ... (:
Malmo to mniejsze , spokojne miasto portowe ... i szybko sklepy zamykają 10-17 sta przeciętnie... ale ma ryneczek, stare ulice , domy, bulwar , i kamienistą plaże , dużo fontan, park idealny na piknik pod wiatrakiem duzo gęsi i kaczek (:
Kopenhaga to szał barw, kolorów i nacji
tolerancja dla inności ubioru, wyznania i preferencji seksualnych tu nikt sie nie kryje ... lubię ten koloryt ... spokojnie zwiedzisz je w 5 godzin na nogach ... mapy dostępne na stcji kolejowej ...


















po powrocie Gwiazda nie spuszcza ze mnie wzroku... w dzień i w nocy... czyli norma ...



czwartek, 5 czerwca 2014

Bywam tylko..

Rzadko bywam
i pisze..
trochę sie dzieje
jak zwykle Gwiazda chora .. leczyli na wirus a po przymuszeniu ich do badań wyszło zapalenie układu moczowego ... no wykończą mi Ją ...

a Andzia wylądowała u okulisty, bo taka gapowata była...
tzn jak prosiliśmy by coś podała to Gwiazda szybciej to dostrzegała niż 5 latka  wiec stwierdziliśmy że coś tu jest nie tak... przecież mądre dziecko ,ćwiczenia typu znajdź różnice ogarnia a w życiu codziennym ma problem z dostrzeganiem pewnych rzeczy...
i przeczucie rodziców było słuszne bo ma astygmatyzm i lewe oko widzi tylko 80% , jak nie wyrośnie to za pół roku okulary ):
wiem nic strasznego ale rozumiecie ... przygłucha i jeszcze niedowidząca, ciężkie życie ją czeka w szkole... a Matki by chciały tylko miód dla swoich dzieci...


a to kadry wypróbowane oczywiście na moich Dziubątkach
bo Matka sukienki zrobiła (: i skrzynki pomalowała ...
zapraszam do polubienia mojej pasji  nas na FB
https://www.facebook.com/pages/Studio-B%C5%82yskotka/433676910095976






wtorek, 27 maja 2014

dziekuje ci Mamo...

Dziekuje ci Mamo 
za wszystkie nieprzespane noce
za czytanie bajek przy jedzeniu
za plastry na kolankach
za schabowe choć nie lubisz gotować
za schodzone buty za moimi wymysami 
za krecenie loków na bale 
za siostre
za bycie czystym % od tylu lat 
za tańczenie przy Krawczyku
za zupy w słoikach choć mam 30 lat  ...
za ...
za to że jesteś...

dziękujecie swoim Mamom ? 
juz jako dorosłe dzieci ...

ja tak co roku w inny sposób w tym był to balon a do niego przyczepione karteczki ... 
bo gdyby nie Ona to świat byłby duzo czarniejszy...

post z opóżnieniem bo Gwiazda zrobiła mi prezent w postaci 39,5 C wiec jest bajka ...


piątek, 23 maja 2014

skandal

Moje dziecko dziś pojechało do przedszkola motorem (:
no wiem zwariawałam ,że się na to zgodziłam ...


ale dzwoniłam ze dojechało i jeszcze zdobyło szacun kolegów... 
moze kolega F nie będzie już jej klepał po pupie jak mówi nie .... 

a to myk z wieczornego  przeżywania ... kask i buty najważniejsze były ... (:







czwartek, 22 maja 2014

Moje 4 litery..

O tym ze sie chce...
i o tym że dU... A mi odpada ... (;
Zajadając kefirek z truskawkami i musli siedzę wygodnie na miękkim krzesełku, a to podstawa bo siedzieć coraz trudniej (:
wiadomo nie od dzieś że walczę z nadwagą po ciazy , nie ważne że sprawczyni za chwile osiagnie 2 lata a ja dalej jak słoń..
mam pod górkę , bo ciągle cos lub ktoś utrudnia mi ta walkę ... ale znów podjęłam temat (:
czyli rower , codziennie po 10km przez godzinkę...dużo? Mało? zalezy dla kogo i w czym...

tak w czym i na czym?
czytałam wiele o tym jak przygotować sie do uprawiania sportu , ze buty , ze sprzet , ze nawet skarpetki czy majty maja znaczenie... ale stwierdziłam że to sponsorowane  artykuły i przecież mozna tak jak sie stoi , ze ważne jest by zaczac a nie inwestować kasę w lansiarskie spodenki... taaa
ale moja D uświadomiła mi że warto jest zainwestować w jej komfort ..
bo polskie drogi od zawsze były wyboiste ,  a ścieżki rowerowe u mnie na wsi są tylko z oznaczeń bo mają zdiury lub przebiegają przez podjazdy do domów i krawężniki i jeszcze są na spółke z pieszymi wiec raczej je omijam ... równy asfalcik to marzenie... jest miejscami a póżniej ciach i piaszczyste dziury ...
wiec okazało sie że nie mam bólu mięśni tylko ból Zadka (;
i chyba rower też sobie kupie bo ten z "biedronki " to nie na dłuższe trasy(: tylko z dziećmi wokół domu sie nadaje ...


Pozdrawiam wszystkich początkujacych Ruszaczy sie (: - jak to mawia Gwiazda






i dla tych co lubia konkursy i rozdawajki
http://princessoffashion1.blogspot.com/2014/05/rozdanie.html


poniedziałek, 19 maja 2014

jak moje Dwia wykończyły tamte Trzy (:

z wizytą u koleżanki z porodówki ...
Matki Trójki
spokojnej z dystansem
dzieci samodzilne , bez humorków , nie to co moje...
przez pierwsze 45 minut przy nogawce a póżniej wynieść sie ich nie da po dobroci

wiec one Wdie dały radę całej Trójce , chłopaki prosili "juz dosć " (:
taaa
skąd ja to znam...
ale było zabawnie...
i pysznie bo Sznowna Koleżanka piecze taaakie pyszności że ho ho...
szkoda że widzimy się raz na rok ):
życie matek wciaga ...









czwartek, 15 maja 2014

Pomiędzy niebem a piekłem...

Matka musi mieć coś oprócz zmieniania pieluch, gotowania obiadków i wycierania kurzy..
cokolwiek w czym się realizuje...
oczywiście są takie dla których sensem życia jest maciezyństwo ale...
z całym szacunkiem musi być coś prócz tego ...
dla tzw higieny psychicznej...
bo nawet najsmaczniejsze lody potrafią się przejeść i później nie możesz nawet na nie patrzeć ..
tak też jest z dziećmi... nawet etatowe matki czasem nie mogą patrzeć na swoje cud miód dzieci ...
i nie ma w tym nic złego, nie trzeba mieć wyrzutów sumienia , każdy ma prawo zmęczyć sie "pracą" nawet tą wymarzoną i ukochaną..
dlatego musi być coś po za tym światem dzieciowym

też dlatego tego drogie Mamy i Tatowie by pozwolić dziecku dorosnąć, usamodzielnić sie , odejść...
Matki które tylko mają te swoje dzieciorki przez lat naście , lub moja kolejne i kolejne ... a nic po za tą miłością i oddaniem mogą mieć spor problem kiedy Dzieciorki kochane pójdą w świat ... i co z robić z wolnym czasem ...

Siedząc na Kinder Party wywiązała sie rozmowa czy My Rodzice czasem zostawiamy pociechy by iśc gdzieś Jako Para ... i okazało sie ze 90% siedzących nie robi tego NIGDY ... przecież wychodzimy do restauracji... tak  z Młodą ... wiec nie zapominajmy też o tym ze prócz bycia Rodzicami musi być czas dla Pary , i nie mowie tu o tym szybkim czymś miedzy 22 a 23 zanim będzie pierwsza pobudka , lub bez szelestnym popijaniu wina na kanapie przed telewizorem... Nie da sie ? babci brak? a nianie, takie z doskoku ? a koleżanka ? Ciocia ? nie ma naprawdę nikogo? czy wy nie dopuszczacie takiej myśli by zostawić na parę godzin, na Noc , na Weekend ?

Moja Mama w rozmowie ze Mną jako Juz Matką , przyznała ze nie lubiła spedzac czasu z dziećmi, organizować zabaw, siedzieć na dywanie a wszczególności placów zabaw i innych mam gadających tylko o kupkach i ząbkach...  wolała prać, sprzątać niż siedzieć i "nic nie Robić z dzieckiem" , ja mam odwrotnie ku przerażeniu Małżona (:

ale czasem czuje się uwięziona pomiędzy Niebem a Piekłem , kocham być tu i teraz z dziećmi ale wyrywam sie do ludzi , marzę o pracy, nawet praca w Biedronce wydaje mi się atrakcyjna (:

Moja znajoma( bezdzietna ) mówi przy kawie że ma znajomych i ona ich nie rozumie bo mają dom- Ona siedzi z dzieckiem, stać ich na prywatne przedszkole a ciągle Marudzi , i ciągle Jej nic nie pasuje...
taaa wszystko zależy od miejsca siedzenia Prawda ?

ech przydałoby sie ogródek ogarnąć po zimie co?







wtorek, 13 maja 2014

matka krzykaczka...

jest weekendzik wiec idziemy na piknik rowerowy... pokazać Andzi ze dzieci nawet te + 2,5 roku świetnie jeżdżą na rowerach z pedałami ..
pogoda niestety nie pozwoliła nam na wypad na rowerach wiec na leniucha samochodem ...

Mamy silne postanowienie aktywizowania Andzi , rower, wrotki , basen widnieje na kartce ...
ciężko bywa bo Andzia chimeryczna , szybko sie  zniechęca przy najmniejszej porażce...
Ciężko bo przykład z Nas ma marny , ale jeździ jej przyjaciółka z przedszkola i brat cioteczny i ciocia ... wiec widzi , podziwia chce...
system motywacyjny jest ... nowy rower z bajerem ... czeka w sklepie ... ćwiczymy na starym bo jak do tej pory aktywność jej kończyła sie po 4 minutach ...

ale nie o tym miał być post ...
tylko o Matkach ... bo chodząc i patrząc na takim festynie na matki z dzieciorami miałam wrażenie że 90% - krzyczy do swoich dzieci... szybciej, wolniej , nie tak , rusz sie , albo stój spokojnie itp... zmęczenie tematem wypisane na twarzy ... sposób komunikacji to mocno podniesiony głos z zabarwieniem zniechęcenia i irytacji...
ja też tak mam - stwierdzam publicznie...
doszłam do etapu kiedy muszę wrócić do pracy nawet nie zbyt ambitnej , nie tej wymarzonej , ale bez Moich dzieci , bo cudze to inna bajka ...
muszę bo sie uduszę ,albo je ...
ciągłe Mamo przy nodze mnie ściąga w dół ... z ciaga psychicznie ... nie wiem jak to jest że wiszą na Mnie tylko, tylko Mnie nie dadzą dokończyć śniadania, zrobić kotleta czy umyć głowy ... Tylko ja jestem wzywana co 3,5 minuty ...
sama sobie winna jestem ... bo wykład na temat zaspokajania potrzeb dzieci przyswoiłam zbyt dobrze ...
a matki które mają dystans do swoich dzieci mnie wnerwiają (;
stoi taka- grzebie w skrzyni z ciuchami , młody obija sie o nogi aż wali głową w tą skrzynie , upada , zalega cisza, Matka dalej grzebie w tej skrzyni, wszyscy widzieli wiec jedna z babć zwraca uwage ze się młody uderzył, Matka spogląda na dziecko które wstało samo a  ból wychodzi mu na twarz powoli, wyciąga rece Nie Matka, dziecko , a Matka wyciąga orzeszki wciska w te rączke i wraca do grzebania w szmatach... dziecku ręka opada , ociera oczy...   a mnie sie serce kraja , nawet nie pogłaskała, nie spytała czy boli, nie przytuliła , Nic... no ja to jestem przewrażliwiona jednak...

Trudno taka jestem
dla mnie moje dzieci są częścią mnie , wiec jak moja Wątroba sie uderzy i płacze to przytulam, no bo kto by nie dbał o Wątrobę swoją (;
ogólnie rozpieszczeam uwagą i miłością tą moja Wątrobę , moze nie zagłaszczę na śmierć bo czasem warknę i skarcę ..
zobaczymy co z tego wyrośnie... jednego i drugiego ...




jakiś czas temu usilnie próbowałam zrobić konkursik...
wiec ten mnie sprowadził na ziemie... nie dla mnie ten ogródek jest ...
nie kwestia nagród raczej bo na innych stronach po spinki się rzucają
u mnie cisza...
wiec Wygrywa Pani Renata S
jedyna odważna (:
nagroda do wyboru
"Na wiosnę z Rodzina Radosnej ... "
dziękuje bardzo ...
fajnie na Was popatrzeć...




wtorek, 6 maja 2014

po dłuugim weekendzie...

udało się ...
mega się udało
10 dni na Naszym Bagnisku
bez makijażu
bez tv
bez netu bo padł 2 dnia (;
bez pośpiechu
bez komarów
rodzinnie
choć Małżon 3 dni pracował.. ale mniej bolało...

pogoda tez się udała ... 8 i 5 dnia słońca , a nawet jak było trochę chmurzasto to nie lało wiec i tak piknie było...

Małzon na klatę wziął noce z Gwiazdą , co jak wiadomo nie jest sielanką..
sprawdzaliśmy czy budzi się do smaku mleka , wiec mleka nie było tylko woda..
niestety eksperyment sie nie udał..
budzi sie nawet do wody
budzi się 5-6razy nawet po tak aktywnym dniu gdzie spędza 90% na świeżym powietrzu
budzi sie choćby na chwile z wrzaskiem , czasem by napić sie , czasem bo smok wpadł....
buuuu...

po powrocie noc już w ogóle masakryczna bo sprawdzła co chwila czy mama jest (:
no nic kiedyś to minie ... samo chyba (:

naprawde fajnie było
spacery , choć nie proste bo wózka zapomnieliśmy a Gwiazda dawała rade przez pierwszy kilometr !!! póżniej już było gorzej... ale i tak dzielna ...
udało nam sie zaliczyc lunapark, basen, koniki , latarnie morską,oceanarium ....
a tak plaża , łąki , pola, rzeczki...
i nawt udało sie opalić...

a teraz ogarnąć trzeba pranie i sprzątanie bo u nas jeszcze ozdoby wielkanocne zostały ...