piątek, 24 maja 2013

deszczowy maj... i lekcja marzeń

Mam marzenie robić profesjonalne zdjęcia...
najchętniej ludzi , dzieci ( z racji wykształcenia, zainteresowań)...
na ta chwilę stawiam pierwsze kroki tzn, ucze się języka technicznego i tego co moge wydusić z mojej marnej lustrzanki ( może kiedyś będe miała tą - kolejne marzenie...)

 lekcja głębi ostrości i deszczowej pogody wygląda tak...











nic imonującego bo dziecko chore wiec nie ma szans na spokojne szukanie inspiracji i dobrego obiektu ani na reset myślowy....
wiec dwa kroku od domu i tyle...

i tu wraca temat -chyba rezygnuje z 3 dziecka bo kiedy żyć ?

czwartek, 23 maja 2013

Bezradna...Matka

Kiedy dziecko choruje czuje sie ze tak mało mogę...
lekarze traktują mnie jak upośledzoną mówiac teksty typu - sok malinowy przy gorączce...? - czekała Pani z gorączką na lekarza, błąd.... - dała Pani za często lek na zbicie gorączki nie ma Pani XY na zamianę ? pije z kubka musi łyżką nie wIedziała Pani ? itp
Cholera nie wiedziałam albo latając miedzy Małym Dziubątkiem a Dużym co godzina w nocy faktycznie nie myślę ... robię , byle skutecznie i szybko ... byle cicho...

bezradna jestem kiedy Duża chce Mamy na wyłączność a Mała potrzebuje Mamy tak samo? co robić? tata wziął 1 dzień urlopu i mu sie oberwało , bo co zona w domu to nie ogarnie 2 Dziubątek ?
Tak jestem nieogarnięta... dobrze że babci możne choć 1-2 dni pomóc...ale mam dziwne wrazenie ze inni ogarniają tylko nie ja !!!!!
ktos powie jak ? czy to tajemnica ....


środa, 22 maja 2013

Dzień Matki

U nas już za nami...
moje Dziubątko zaprosiło nas na występ pt "Koty"
oczywiście wszyscy byli kotami.. błysk fleszy i kamer , rodzice rozpływający się na widok swojego dziecka, bezcenne...
jestem dumna z A ze wystąpiła i co chwila nie ganiała do nas by się przytulic, nie płakała, generalnie super... czasem odpływała ale to jak sie okazało miało inny powód (to za chwile)










dzis już wiem że moje Dziubątko  miało gorączkę , i trzyma nas do dziś... ech Dzien Matki a teraz Matki do roboty... ):

wtorek, 21 maja 2013

Teatr Marzeń- czyli kolejna matka 'wariatka": Warszawa - niedziela rano...

Teatr Marzeń- czyli kolejna matka 'wariatka": Warszawa - niedziela rano...: Wybraliśmy się w niedzielę około 10 na taras widokowy Pałacu Kultury , dziwna godzina , większość ludzi siada dopiero do jajecznicy niedziel...

Teatr Marzeń- czyli kolejna matka 'wariatka": wóz drabiniasty czyli stare zabawki bawią...

Teatr Marzeń- czyli kolejna matka 'wariatka": wóz drabiniasty czyli stare zabawki bawią...: Kto jest zdania że najlepsze zabawki to te grające , świecące, drogie i kolorowe ? na pewno nie moje dzieci ... już wielokrotnie okazało s...

wóz drabiniasty czyli stare zabawki bawią...

Kto jest zdania że najlepsze zabawki to te grające , świecące, drogie i kolorowe ?
na pewno nie moje dzieci ...
już wielokrotnie okazało się że zabawki typu Fisher Price są ładne, drogie , wielofunkcyjne ale zajmują na krótko... i nie zostawiają miejsca na kreatywność...

najfajniejsze zabawki moich dzieci to klocki drewniane, sznurki, kamyki, szklane kulki(plus 3) ,piłka, balon a ostatnio stary drewniany wóz -drabiniasty Andzior mówi na niego sanki ...

dla młodszej zabawa w jazdę , a dla mamy odciążenie kręgosłupa... ja chodze po domu, nosze rózne rzeczy a Dziubątko
( plus 9m)  jest ciągnięte i cieszy się jak szalone 


wtorek, 14 maja 2013

ślub a nie ślub...

ciekawe zjawisko...
nazwiska Panna już nie Młoda (+ 40) - nie zmienia
obrączki były pożyczone... bo i tak nie będą ich nosić..
goście nie zaproszeni cud że rodzina się dowiedziała...
przyjęcie  w pizzerii  ...

ale życzymy im sto lat....












środa, 8 maja 2013

ogródek

plus że  własny
minus że nie ma tu nikogo...
fajnie jest mieś własny ogródek, dzieci wypasać , siebie nagrzewać w promieniach słońca, posadzić zielsko niech rośnie
minus - trzeba koło tego chodzić...  a każda matka wie że luksus to chwila dla siebie na nie kolejny obowiązek...

minus to brak kontaktu z ludźmi a przy dzieciach jest on potrzebny i atrakcyjny...

no cóż






zielenina...

Nareszcie ciepełko...
można dziecko posadzić na trawie ...
można wyjść nie ubierając się godzinę...

to lubimy... nawet jak Gwiazda zjada zieleninę w zasięgu chwytu.....




poniedziałek, 6 maja 2013

Warszawa - niedziela rano...

Wybraliśmy się w niedzielę około 10 na taras widokowy Pałacu Kultury , dziwna godzina , większość ludzi siada dopiero do jajecznicy niedzielnej a my już w  Centrum Warszawki. Plus taki że miejsca parkingowe są !
pierwsze wrażenie ze 90 % ludzi w centrum to "żule" a reszta to turyści lub rodziny z małymi dziećmi (: - bo kto wstaje o tej porze w niedzielę dobrowolnie ....?




















na koniec poszliśmy na ciacho i jak sie okazało.... cała Warszawka siedzi w Złotych Tarasach , nawet rano w niedzielę - zgroza ...