czasem między jawą a snem
kiedy pod powiekami ziarnka snu a w głowie pojawiają się lęki, strachy, czarne plamy , te które pochowane są za dnia w szufladach ...
przychodzą pytania...
bo nie jestesmy nieśmiertelni i nasi bliscy też..
nas i ich dotyka czas , choroby, bóle ..
a kiedy Ich zabraknie...
jak będzie wygladać świat...
nie bedzie już taki sam...
płyną mi łzy po policzkach bo z każdym dniem uświadamiam sobie nieuniknione...
ich kruchość i delikoatność, choc całe życie myśliimy że są niezniszczalni , nieśmiertelni...
Rodzice, teraz Dziadkowie...
boje się spojrzeć w tą strone , czas bez nich..
tak niewiele było mi dane być z nimi
Mamę odzyskałam tak niedawno... a już konic puka do drzwi..
a moze zdążą wymyśleć jakiś środek na nieśmiertelność?... i cześci zamienne by ich ból znikł...

